Advertisement
Aktualności
środa, 08 wrzesień 2010
 
 
Strajkowało osiemset szkół

Lekcji nie mieli uczniowie ponad połowy szkół. Dzieci się cieszyły, a rodzice brali wolne.

Blisko 20 tys. pracowników oświaty z 800 dolnośląskich szkół domagało się we wtorek o połowę wyższej niż dotychczas pensji, utrzymania tzw. Karty Nauczyciela i prawa do wcześniejszej emerytury. To dane związkowców. Jaka była rzeczywista skala strajku, okaże się za kilka dni, gdy podliczone zostaną informacje z poszczególnych miast.

Lekcji nie mieli uczniowie ponad połowy szkół. Dzieci się cieszyły, a rodzice brali wolne.
Blisko 20 tys. pracowników oświaty z 800 dolnośląskich szkół domagało się we wtorek o połowę wyższej niż dotychczas pensji, utrzymania tzw. Karty Nauczyciela i prawa do wcześniejszej emerytury. To dane związkowców. Jaka była rzeczywista skala strajku, okaże się za kilka dni, gdy podliczone zostaną informacje z poszczególnych miast.

Rodzina Michalskich z Jeleniej Góry szalała na rolkach fot. Marcin Oliva Soto,

Zdaniem Mirosławy Chodubskiej, szefowej Związku Nauczycielstwa Polskiego na Dolnym Ś

ląsku, Wrocław spisał się na medal. Dlaczego? - Bo strajk poparły wszystkie ze 117 zapisanych wcześniej szkół. Mamy sygnały, że dołączały się i te spoza listy - wyjaśnia. Teraz związkowcy czekają na ruch ze strony rządu. Jeśli ich starania nie przyniosą odzewu, już zapowiadają kolejne protesty.- Może jak nie przyjdziemy do pracy 1 września, władza w końcu zwróci na nas uwagę - zastanawia się szefowa ZNP.

Podczas gdy nauczyciele zbierali się w komitety i ustalali plan dyżurów, szkolne korytarze świeciły pustkami. Dyrektorzy już kilka dni wcześniej apelowali do rodziców, żeby pociech na lekcje nie przyprowadzać. Mama 11-letniej Niny Miśkiewicz z Potoczka w powiecie głogowskim pracuje. Na szczęście wolne miał jej tata. - Taki wolny dzień wielu pracującym rodzicom narobił zamieszania -uważa Norbert Miśkiewicz.
- Brak lekcji to fatalne rozwiązanie. Nauczyciele powinni robić swoje - twierdzi Agnieszka Sowa z Wrocławia, mama 12-letniej Adrianny. - Dopiero co skończył się długi weekend, a tu znowu wolne. Dobrze, że pracuję w domu i mogłam zająć się córką - podkreśla.
W Szkole Podstawowej nr 51 przy ul. Krępickiej, do której chodzi jej dziecko, strajkowali wszyscy poza katechetami.

- Nie dziwię się, że odeszli od tablic. Postulaty, o które walczą są słuszne i ograniczone do absolutnego minimum - nie ma wątpliwości Piotr Staniów, dyrektor. Na zajęcia przyszło tylko jedno z blisko 600 uczących się tu dzieci. Ale rodzice od razu zabrali je z powrotem do domu.
W Gimnazjum nr 12 przy ul. Eluarda do komitetu strajkowego zapisało się 30 osób. - To zdecydowana większość- mówi Aleksandra Wojt, nauczycielka wychowania fizycznego. Sama, choć w szkole uczy pierwszy rok, nawet przez chwilę nie zastanawiała się, czy dołączyć do protestujących. Bo zarabia 1000 zł na rękę i - jak przyznaje - trudno jej za to wyżyć.

W Szkole Podstawowej nr 118 przy Bulwarze Ikara strajkowała równo połowa nauczycieli. Reszta nie mogła, bo wyjechała na zielone szkoły. W przedszkolu nr 133 przy ul. Zemskiej wyłamała się tylko jedna nauczycielka i to jej przypadła opieka nad piatką maluchów, które rodzice tak jak codzień przyprowadzili do placówki.
- To był normalny dzień zabawy. Dzieci dziwiły się tylko, że jest ich tak mało - mówi Krystyna Przeździeg, szefowa przedszkolnego komitetu strajkowego. Garstką dzieci zajmowało się też Przedszkole nr 105 przy ul. Poznańskiej. Tu strajkował komplet nauczycieli, ale maluchy tego nie odczuły. Czas spędziły pod opieką pań z zaprzyjaźnionego Przedszkola nr 99, które do akcji nie przystapiło.
- Co nie znaczy, że jej nie popieramy. Po 20 latach pracy zarabiam niewiele - ubolewa Małgorzata Lewandowska.

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć  -  POLSKA Gazeta Wrocławska

 
Bezpieczeństwo
Straż Pożarna
Straż Miejska
Media
Telewizja AZART
Sondaż
Czy dobrze mieszka się na Gądowie?
 
Logowanie





Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta? Załóż sobie
 
Top! Top!